|

Kiedy loon nas budzi z rana, w letni Ontaryjski dzień,
Ciepłe słonce w wodzie błyszczy, biała sosna stawia cień.
Ściągaj namiot, zwijaj spiwór, wszystko pchaj do plecaka,
Szykuj kanoe do wędrówki, już obozny nam woła.
Ref.:
Hey Chłopaki, pagaj w rękę, łódz do wody, płynmy w dal,
Za dziobem nowe przygody, z tyłu ślad przebytych fal.
Nie przeszkadza że wiatr w zęby, ostry prąd, piekielny
szkał,
Na to tylko zwawniej machać, czas nie będzie nam czekał.
Wiatr z północy, biała fala, spycha kanoe w stronę skał,
Jezioro aż po horyzont, z nikąd wicher się zerwał.
Portaż dwa tysiące metrów, plecak, kanoe, wspinaczka,
Kończąc
na kręcącej
rzece, a las tak nam przyśpiewa. Ref.
Wieczorem, po trudach jeziór, gdy się biwak rozbija,
Czuć w ramionach, w nogach mięśnie, cicho każdy odsypja.
A obozny przy ognisku, śpiewa, pląsy
układa,
Słuchając jego gawędę, słowa te przypomina. Ref. 2x.
Kliknij tutaj zeby pojsc spowrotem do
spiewnika. |